Galwinek ma dzisiaj: 4 lata, 6 miesięcy i 18 dni
O Galwinie |
O Dysplazji |
Rodowód

Galwin jest tak naprawdę moim pierwszym psem. Wyczekanym, wytęsknionym… O wyborze rasy zadecydował los. Pojechaliśmy do hodowli i już wiedzieliśmy – on, tylko on i żaden inny pies. No i po czterech tygodniach zagościł u nas mały łobuz który całkowicie odmienił nasze życie. Kto by przypuszczał, ze wcześniej nasze życie było aż tak puste..
Galwin jest wspaniałym obrońcą domu. Nikt nie przejdzie niezauważalny obok płotu, alarmuje nas donośnym szczekaniem. Nigdy nie szczeka bez potrzeby – zawsze ma ku temu powód. Nie mniej jestem pewna, że nikomu nie zrobiłby krzywdy – to jest szczere złoto opakowane w tonę czarnego futra ;-) Nasz Niuniuś uwielbia gości – oj goście to jego ulubiony punkt dnia. Nigdy na nich nie skacze, kulturalnie pozwala się rozebrać – powoli zaczyna wywijać salta ogonem, a po chwili całusy, głaskanie, mizianie.. Jaki jeszcze jest? Zazwyczaj posłuszny i karny. Doskonale wie co mu wolno a czego nie. Uwielbia przytulać się, wchodzić na kolana i spać z nami – taka mała przytulanka.
Niestety Galwin ze względu na chorobę stawów nie jest przez nas wystawiany, jednak choroba nie przeszkadza mu w normalnym życiu – chodzi po górach, długimi godzinami biega po plaży i lesie, czasem zdaje mi się, że jest w zdecydowanie lepszej kondycji aniżeli niejeden zdrowy psiak.
GALWIN
NIE JEST REPRODUKTOREM – na oferty krycia
NIE ODPOWIADAM!
Nie będę rozpisywać się na temat tego czym jest dysplazja. Jest o tym masa informacji wszędzie. Ja jedyne co mogę to opisać jak to jest mieć psa z dysplazją
Galwin był normalnym, wesołym szczeniaczkiem. Bawił się jak wszystkie psiaki, merdał ogonkiem i rozrabiał. Na spacerkach często siadał – wiadomo, szczeniaczek o króciutkich nóżkach – nie miał biedaczek siły chodzić długo. W końcu ktoś mi powiedział – on źle stawia łapy. Przyglądałam mu się, ale nie widziałam tego. Jak dla mnie chodził pokracznie jak każdy szczeniak. No ale poszłam do naszego weterynarza… Pani weterynarz zobaczyła jak Galwin chodzi i od razu stwierdziła – dysplazja jak nic. Zrobiła prześwietlenie – dysplazja. I powiedziała, że dysplazji w tak ciężkim stanie nie da się już leczyć, że już nic nie zrobimy… Galwin miał wtedy 4 miesiące.
Jedyne co wtedy czułam to ogromny smutek.. Ludzie mówili, że to nie wyrok, ale żaden z nich nie miał psa z dysplazją. Tak naprawdę nie wiedziałam co mnie czeka. Jednak wiedzieliśmy, że nie możemy się poddać. Zaczęliśmy szukać weterynarza który podejmie z nami walkę o zdrowie Galwina. Dzięki bardzo serdecznej nam osobie znaleźliśmy go. Profesor Kopczewski nigdy nam nie powiedział, że będzie dobrze, nigdy nie powiedział że jest źle, on zajął się leczeniem Galwina. Było lepiej, odpowiednia dieta, ćwiczenia i było lepiej. Niestety przedobrzyliśmy – wzięliśmy Galwina na spacer na plażę. Nasz kochany maluszek tak szalał, że zwichnął łapę. Od razu pojechaliśmy do profesora. Niestety, czekała nas operacja – pectinoctomia.
17 października Galwin miał operacją. Miał wtedy 8 miesięcy. Nie było łatwo, szczególnie nam.. Zostawić go tam samego, takiego bezbronnego.. Potem wrócić po niego, ta niepewność.. Czy wszystko poszło zgodnie z planem. Galwin był operowany 2 godziny. Jak weszliśmy do niego po operacji zaczął merdać ogonkiem. W oczach było widać ogromną radość. Sam wstał, szedł bardzo niepewnie, chwiał się ale szedł. Po schodach też sam zszedł i sam wszedł do samochodu, sam też z niego wysiadł. W domu spał przez 2 dni. Z dnia na dzień było coraz lepiej. Co prawda nie stawiał łapy operowanej na ziemi, ale chodził, walczył. Był bardzo odważny.
Pierwsze tygodnie po operacji to był czas kiedy Galwin sam przekonywał się że da radę, że potrafi. Jak zobaczyłam że Galwin stał się pewniejszy siebie zaczęłam chodzić z nim na dłuższe spacery. Na początku godzina, potem półtorej, potem dwie godziny. Nawet tego nie widziałam, ale Galwin nie siadał na spacerach. Dzielnie dwie godziny szedł bez przysiadywania, a nawet szalał i bawił się. Prześwietlenie wykazało zdecydowaną poprawę.
Galwin spędzał około 3-4 godzin dziennie na spacerach. Chodził po różnym podłożu, po płaskim, po miękkim, po twardym, brodził po wodzie, chodził pod górkę i z górki, biegał, skakał i szalał. Zaczął sam chętnie wskakiwać na murki i zeskakiwać z nich. Kulawizna nie powracała.
Dzisiaj Galwin biega około 12 kilometrów, bez najmniejszych przystanków. Podczas biegania szaleje i bawi się. Jak wraca do domu to jest pełen energii i chętny do dalszej zabawy. Jest psem cieszącym się życiem.. Jest taki jakim pies powinien być. Nie wiem czy dysplazja znowu nie da o sobie znać.. Może da, a może nie.. Jednak wiem jedno – Galwin w swoim życiu zaznał bycia zdrowym, pełnym energii psem i wszelkie nasze wysiłki były tego warte.
Dysplazja nie jest wyrokiem. Psa należy zaakceptować takim jakim jest.
Chciałabym serdecznie podziękować tym którzy nam tak bardzo pomogli w tych trudnych dla nas chwilach – naszym serdecznym przyjaciołom z forum Szwajcarskich Psów Pasterskich oraz, albo raczej przede wszystkim, pani Wandzie Czaplewskiej. Gdyby nie Wy i Wasze wsparcie, Galwin dziś nie byłby tak radosnym i szczęśliwym psem. Bardzo serdecznie dziękuje!!
Rodowód:
Beta z Przemożnej Chętki
PKR II-75214
HD A
ED0/0 |
Goliat Gorzowska Panorama
PKR.II-62618
HD B
|
Fanta Gorzowska Panorama
PKR. II-62620
HD B |
|
ChPl, ZWW, BOB
HADDOCK Maltabar
PKR.II-26674
|
ALMA SANDRA Pasterski Szałas
PKR.II-28348
|
HAVAS SZARVOLGYI Victor
PKR.II-40965
|
BETTY Gorzowska Panorama
PKR.II-52135 |
|
Int. Ch. Ch. Pl, Ch. Rus, Ch. Lt, Ch. Kl. Lt, Zw.Kl. Lt.
GASTON z Deikowej Doliny
HD A
ED 0/0 |
Ch. DK
Tertzo's FAIRYTALE PRINCE
HD A2
|
Int. Ch., Mł.Ch.Pl, Ch.Pl, Rus, SK, LT, Zw.Litwy 2002, Zw.Klubu SK 2002
CHARA z Gemerskiej Polomy
HD A |
|
Ch.DK
Herletta's KALLAHAN
HD B2
|
Int. Multi Ch.
Tertzo's QUEEN OF SHEBA
HD B1
|
Int..Multi Ch., Zw. Europy 1999 i 2000, Zw. Świata 2001
JOKER Wekerlay Nagymadve
HD A
ED 0/0
|
Int. Multi Ch., Zw.Klubu
CZARA z Gemerskiej Polomy
HD A
ED 0/0 |
|