Roczek!!
2007.02.18
TO JUŻ ROK !!
Może nie jak jesteśmy
razem, ale rok jak już nasze najukochańsze Słońce jest na
świecie..
Taki był malutki jak się urodził –
w troskliwych dłoniach ukochanej Babci..

A taki jak go odbieraliśmy...

Tych przerażonych oczek nigdy nie
zapomnimy. Dręczące mnie pytania : Czy nas pokocha? Czy się
przyzwyczai? Czy będzie mu z nami dobrze? Te noce, całe noce które
leżałam z nim na podłodze.. Trzymałam rękę na nim by czuł, że
nie jest sam..

Powoli przyzwyczajał się. Uczył
wszystkiego o nas a my o nim..

Stawał się moją największą dumą.
Przed matura nie myślałam, czy zdam, ale czy Galwin nie będzie za
mną tęsknił za bardzo przez te 5 godzin..
Przyszedł czas na brojenie –
wykopywanie krzaczków mojego taty ;-)
Pora na ważenie – ahh... Czemu on
tyle wazy ??
No to czas najwyższy na etap : BAWCIE
SIĘ ZE MNĄ !!
Nie raz przyłapywany był na gorącym
uczynku..
Oj i nie raz pokłócił się z
Pawłem ;-)
Zaczął mężnieć z dnia na dzień.
I już na kolankach się nie mieścił
:!!:
No cóż – nie ma już
szczeniaczka. Jak wróciliśmy z wakacji nie zastaliśmy w domu
naszego maleństwa, Galwin był już dostojnym panem.
Jednak przyszedł czas niepewności.
Sielanka się skończyła – Galwin ma dysplazję. Co dalej?
Niestety, nie obyło się bez
interwencji chirurgicznej. Płacz, niepewność.. Co będzie z naszym
Niuńkiem?? Czy znowu będzie szczęśliwie merdał ogonkiem ??
Na szczęście już po kilku dniach
zaczął bawić się.. Nasz Niuniuś wracał do siebie !!
Przyszedł czas na kolejne wygłupy ;-)
I beztroską zabawę
Już nie mieści się na kolankach
mimo, że bardzo tego chce...
Moja Babcia kocha go całym sercem,
mimo, że nigdy nie tolerowała zwierząt w domu ;-)
Galwin rozpoczął edukacje. Mimo to,
wciąż jest naszym kochanym Gamoniem:-P
A jaki jest teraz :??: Galwin jest
pięknym, dużym psem który z dnia na dzień mężnieje.
Zaczyna nabierać pewności siebie i pewnego rodzaju dumy. Już nie
spuszcza głowy podczas spaceru – to on jest tym, którego
należy respektować i podziwiać. Jak dla mnie jest najwspanialszy
pod słońcem – no cóż, tak już matki widzą swoje dzieci
;-) :!:
Ten rok był trudny nie tylko dla nas,
ale przede wszystkim dla Galwina. Uczył się co mu wolno a czego
nie, poznawał otaczający go świat, poznawał nas a my jego. Mam
nadzieje, że jesteśmy dla niego dobrymi przewodnikami w tym jakże,
zadziwiającym i niezrozumiałym dla niego świecie. Chciałabym
podziękować wszystkim, którzy pomagali nam w trudnych
chwilach. A przede wszystkim chciałabym podziękować kochanej pani
Wandzi, która nie tylko zawsze służyła mi radą, ale także
razem ze mną płakała, gdy dowiedzieliśmy się o chorobie Galwina
i razem ze mną cieszyła się, gdy Galwin dochodził do zdrowia.
DZIĘKUJE!!
A Tobie Galwinku życzę przede wszystkim zdrowia, które tak bardzo potrzebujesz ,długiego, szczęśliwego życia, wielu zwierzęcych przyjaciół, postępów w nauce i jak najmniejszych problemów z nami !!
